zmiana

Elżbieta, Elżbieta i Elżbieta

W Elżbiecie znowu obudziło się znane jej dobrze złe samopoczucie. Coś między „świetnie sobie ze wszystkim radzę” a „jestem do niczego”. Z tygodnia na tydzień myślenie o sobie zmieniało się Elżbiecie jak w kalejdoskopie. I trudno jej było bardzo z tą swoją zmiennością.

W różnych okresach szły za tym różne zachowania.

W jednym tygodniu Elżbieta wstawała rano, gimnastykowała ciało, robiła rozruchowe szpagaty i jadła zdrowe śniadanie. Następnie pracowała przez osiem godzin efektywnie i efektownie, ciesząc menedżera i współpracowników swym widokiem oraz rezultatami długich rozmów z klientami. Popołudniami przygotowywała pełnowartościowy posiłek na dzień następny, wyprowadzała psa, czytała rozwojowe książki, przeglądała miesięczniki lub zagraniczne serwisy informacyjne oraz szukała przepisów na domowe środki czystości. Dwa razy w tygodniu uczyła się języka portugalskiego i uczestniczyła w kursie szycia. Myślała wtedy: „Dobrze mi idzie, chyba jestem szczęśliwa”. Czuła zadowolenie i dumę.

W drugim tygodniu Elżbieta z trudem mobilizowała się, by wstać o poranku. Myśląc o gimnastyce czuła przykrą niechęć, a na śniadanie nie jadała nic lub wczorajszą pizzę. Jadąc do pracy myślała, że oto właśnie zakopuje swoje ambicje i marzenia, by po raz kolejny spełnić czyjeś oczekiwania wysokich obrotów. Wracając do domu z przerażeniem myślała o tym, jak spędzi resztę wieczoru. W rezultacie, przed urwaniem filmu wypijała półtorej butelki wina wmawiając sobie, że lubi się nim delektować przy włączonym serialu. Niezmienne było to, że wyprowadzała psa, korzystając z resztek poczucia obowiązku. Myślała wtedy: „To porażka, już nigdy się z tego nie wygrzebię” Albo: „Od jutra koniec”.

W ciągu ostatnich kilku lat takich tygodni było nadzwyczaj wiele, a Elżbieta nie wiedziała, co o sobie myśleć, ani jak się czuć. Sięgała po pomoc poradników, trenera i przyjaciółki. Nie pomagało, a Elżbieta pogrążała się w poczuciu, że chyba sobie sama ze sobą nie radzi i że trudno jej przerwać ten dziwny kołowrotek, w który wpadła. Nie wiedziała też, w czym tkwi problem.

zmiana
Fot. Olivera Indjic Photography

Zrozumieć sytuację, czyli co z tą Elżbietą?

Sposób, w jaki na co dzień radzi sobie Elżbieta można by bardzo szybko zakwalifikować jako zaburzony, nieprawidłowy, do poprawy. Rzeczywiście, trudno nie zgodzić się z tym, że oglądany z zewnątrz sprawia wrażenie mało spójnego, zmiennego i nieharmonijnego. Zanim jednak zarzucimy Elżbietę stosem pop-psychologicznych poradników, kursów i podręczników opowiadających o tym, jak sięgnąć po równowagę, spełnienie i szczęście, spróbujmy przyjrzeć się jej sytuacji z kilku perspektyw.

Perspektywa uważności na siebie

Wydaje się, że jednym z najważniejszych pytań, jakie można by zadać każdemu, kto funkcjonuje na co dzień podobnie do Elżbiety to, czy trochę już siebie zna? Czy potrafi rozpoznać swoją zmienność? Jak mu z nią jest? Czy to zmienność do zaakceptowania czy może powoduje taki dyskomfort, że budzi potrzebę zmiany? Tego rodzaju balansowanie między skrajnościami jest dla niektórych do przyjęcia i nie powoduje frustracji. Niektórym jednak nie jest z nim wygodnie i chcą obrać inny kierunek. By przekonać się, jak jest, warto zacząć od zatrzymania się i pytania: co już o sobie wiem?

Perspektywa zrozumienia siebie

Zakładam, że człowiek czuje się lepiej, kiedy rozumie, co się z nim dzieje. Jeśli spędzam kilka godzin na bezwiednym przeglądaniu stron internetowych albo wypijam sześć litrów piwa w jeden wieczór, bo wydaje mi się, że to właśnie sprawia mi przyjemność i nie rozumiem, co wiedzie moim zachowaniem – trudno, bym czuł/a się ze sobą dobrze, szczególnie, jeśli jest to dalekie od tego, jak chciałbym/abym widzieć swoje życie. W rozumieniu naszych działań, zwłaszcza tych niepożądanych, pomaga umiejętność rozpoznawania tego, co dzieje się w myślach i emocjach. Zainteresowanie tymi dwoma obszarami może doprowadzić do zaskakujących odkryć, a ich wzajemne powiązania mogą realnie wpłynąć na to, co robimy. Nieco więcej o najważniejszym kwartecie naszego psychologicznego funkcjonowania, czyli o relacji między myślami, emocjami, zachowaniem i reakcjami ciała przeczytacie tutaj.

Perspektywa motywacji do zmiany

Są tacy, którzy mimo, że cierpią z powodu braku spójności i harmonii w życiu z różnych powodów nic z tym nie zrobią. Są tacy, którzy nauczą się akceptować własną nierównowagę. Są i tacy, którzy rozpoznają u siebie potrzebę zmiany i lepszego rozumienia własnych działań, ale wybiorą trwanie w zawieszeniu między wiem, że potrzebuję zmiany, ale… (nie jestem gotowy/a, nie czuję się pewny/a, spróbuję później, może nie jest tak źle). Są również tacy, którzy zauważą u siebie pragnienie wprowadzenia zmian i ustalenia nowych reguł własnej codzienności i postarają się o ich żmudne wprowadzanie, pomimo wielokrotnego spadku motywacji, potknięć, niezadowolenia i myśli, które będą odciągały od powziętych decyzji i nieraz zachwieją motywacją.

Pokusa i ryzyko falstartu

Podsumowując, zanim sięgniemy po sposoby jak sobie z czymś radzić, warto pomyśleć, na czym właściwie polega problem i co będzie miarą jego rozwiązania. Zbyt szybkie sięganie po gotowe przepisy na sukces niesie ze sobą ryzyko popadnięcia w trudny do zatrzymania kołowrót – podobny do tego, w jakim żyje nasza bohaterka Elżbieta. Owszem, zmiana zostanie osiągnięta – czego przykładem jest pierwszy opisany tydzień, ale nie będzie trwała, a jej miejsce zajmie spadek motywacji i poczucia sprawczości (jak w drugim tygodniu Elżbiety).

Innymi słowy, zanim przejdziemy do pierwszej rozgrywki warto zacząć od ustalenia celu i zasad gry, czyli: przyjrzeć się swojej sytuacji, dokładnie zastanowić nad tym, czy i co chciałbym/ałabym zmienić, po czym poznam, że idę w dobrym kierunku oraz na co daję sobie przyzwolenie. W tym ostatnim chodzi między innymi o unikanie myślenia w kategoriach wszystko albo nic (np. jeśli jednego nie uda mi się utrzymać zdrowej diety, skazuję się na kilka następnych dni śmieciowego jedzenia) lub niepotrzebnego uogólniania (np. jeśli raz dokonam niezbyt rozsądnego wyboru nie oznacza to, że „jestem całkowicie do niczego”). Ustalenie marginesu na odstępstwa od wprowadzonych zasad wydaje się służyć zmianie, zwłaszcza u osób, które szybko zniechęcają się po choćby najmniejszym niepowodzeniu.

Podobne wpisy
Pewne sposoby na niepewne czasy

Sytuacja, w jakiej znajdujemy się od początku roku, budzi szereg emocji: niepewność, lęk, złość, smutek, zniechęcenie. Wiążą się z nią Więcej

Trudne i nietrudne spotkanie z samym sobą

Przeczytała w magazynie, że spotkanie z samym sobą może budzić lęk. Pomyślała natychmiast, że to musi być prawda, takie spotkanie Więcej

„O stawianiu się stoikiem. Czy jesteście gotowi na sukces?” – Tomasz Mazur

Po książkę Tomasza Mazura „O stawaniu się stoikiem. Czy jesteście gotowi na sukces?” sięgnęłam z dużym zainteresowaniem i sporym oczekiwaniem Więcej

Dodaj komentarz