Ograniczenia

Ograniczenia i wolność wyboru

Mija miesiąc i kilka dni odkąd wprowadzone zostały we Francji środki ostrożności w związku z rozprzestrzenianiem się światowej sławy wirusa. Od kilku dni wiadomo też, że dotychczasowe ograniczenia obowiązują do 11 maja. I pewnie do 11 maja codziennie o godzinie dwudziestej będą, tak jak dotychczas, rozlegały się z okien, balkonów, przedsionków i tarasów oklaski będące wyrazem wdzięczności dla pracowników służby zdrowia. I – mam wrażenie – czegoś jeszcze.

O dwudziestej wyglądam przez okno, słyszę radosny wrzask nawołujących się dzieci, które po południu bawiły się razem na podwórku. Nieco dalej niż miesiąc temu mijały się bez większego wzajemnego zainteresowania w drodze do szkół albo przedszkoli, a teraz chyba dobrze się znają. O tej porze są już w domu, ale mogą jeszcze wyjrzeć przez okno albo wyjść na balkon, żeby powiedzieć à demain ![1] (do jutra!) swoim nowym przyjaciołom. W dziecięce głosy wplatają się oklaski i aplauz, po ucichnięciu którego niektórzy jeszcze przez chwilę zostają w milczeniu albo nawiązują rozmowę z kimś obok.

Zauważyłam, że z dnia na dzień sąsiedzki rytuał stawał się coraz bogatszy. Pewnego wieczoru ktoś zagrał jakąś nieznaną melodię na flecie (ze względów artystycznego waloru doceniam, że tylko raz), innego ktoś głośno skomentował decyzję o wprowadzeniu zakazu wychodzenia po dwudziestej pierwszej na ulice, co sprowokowało dłuższą dyskusję. Kilka dni temu z kolei, sąsiad z bujnym wąsiastym zarostem i niemałą – jak się później okazało – fantazją wyciągnął gitarę, mikrofon i zaśpiewał napisaną przez siebie piosenkę. Ponieważ budynki układają się tu w kształt litery „U”, niemal wszyscy mogli go usłyszeć i zobaczyć. Słowa piosenki mówiły wprost i kategorycznie o niezgodzie na rządowe rozwiązania i przymus podporządkowania się niezrozumiałym do końca decyzjom.

Buńczuczna piosenka zebrała umiarkowane oklaski. Każdy miał pewnie swój powód, by nie wyrażać zbytniej aprobaty dla twórczości podwórkowego barda. Być może mówienie o niezadowoleniu i sprzeciwie nie wpisywało się  w scenariusz pokrzepiających z założenia sąsiedzkich spotkań. Być może trudno było przyjąć idący za piosenką przekaz o absurdzie, niepewności i braku złotego środka na trapiące nas bolączki. Być może wreszcie, niektórych zezłościł nieproszony występ samozwańczego artysty. Co najciekawsze, wszystko to nie zaszkodziło w entuzjastycznym przyjęciu jego propozycji wspólnego typowania, a następnie śpiewania piosenek z francuskiej klasyki w trakcie wieczornych sąsiedzkich „spotkań”. Tym sposobem, rewolucyjnie poprowadzony przez sąsiada wieczór dał początek nowemu zwyczajowi. Byli już Charles Aznavour i Jacques Brel oraz ich piosenki o tęsknocie, włóczędze i miłości. Repertuaru wystarczy zaś pewnie nie tylko do 11 maja.

W lepszym rozumieniu tej niezwykłej sąsiedzko-społecznej dynamiki pomaga mi – rzecz jasna – komentarz stoicki. Marek Aureliusz pisał tak: „(…) musimy odkryć zaginioną sztukę wyrażania zgody i zwracać baczną uwagę na sferę impulsów. Należy podchodzić do nich ostrożnie, z uwzględnieniem dobra powszechnego i zgodnie z rzeczywistą wartością rzeczy”. Idąc dalej, wydaje się, że niezależnie od tego, jaką funkcję lub rolę pełnimy i w jakiej sytuacji się znajdujemy, dobrze byłoby zwracać na siebie nawzajem uwagę, wymieniać się obserwacjami i propozycjami, ale decyzje podejmować z myślą o tym, co faktycznie możemy zrobić dla wspólnego dobra, a nie dla spełnienia nieprzemyślanej pokusy. I tego wyrazem – w moim przekonaniu – są brawa, śpiew i okrzyki oddawane z okien w powietrze każdego wieczoru w kraju nad Sekwaną.

Montpellier, 23 kwietnia 2020

PS Pisząc ten tekst sięgnęłam po:  Marek Aureliusz (2016). Rozmyślania. Przekład: Marian Reiter. Gliwice: Wydawnictwo Helion.


[1] To nie błąd redakcyjny – przed niektórymi znakami interpunkcyjnymi (np. przed wykrzyknikiem) w języku francuskiej stawia się spację – stąd taki zapis.

Podobne wpisy
Dzień matki Polki i matki Francuzki

Dzień Matki obchodzony w Polsce 26 maja, we Francji nie ma stałej daty. Przyjęto, że Fête des Mères świętuje się Więcej

Pewne sposoby na niepewne czasy

Sytuacja, w jakiej znajdujemy się od początku roku, budzi szereg emocji: niepewność, lęk, złość, smutek, zniechęcenie. Wiążą się z nią Więcej

Trudne i nietrudne spotkanie z samym sobą

Przeczytała w magazynie, że spotkanie z samym sobą może budzić lęk. Pomyślała natychmiast, że to musi być prawda, takie spotkanie Więcej

Dodaj komentarz