Stoicyzm

Beznamiętny jak stoik? Stoicyzm a emocje

emocje

Co kojarzy Ci się ze stoicyzmem? Spokój? Zaangażowane działanie? Skupianie się na tym, na co faktycznie mamy wpływ? A może beznamiętność, zdystansowanie i odcięcie od uczuć? Jeśli przede wszystkim to ostatnie, nie jesteś sam(a) – przekonanie o tym, że w stoicyzmie dąży się do wyzbycia wszelkich emocji jest jednym z najczęstszych nieporozumień dotyczących tego nurtu filozoficznego.

Emocje towarzyszą nam na co dzień, niezależnie, czy tego chcemy, czy nie. Możemy lubić niektóre z nich, starać się za wszelką cenę odciąć od innych, reagować pod ich wpływem lub je ignorować. Mamy mniejszą lub większą łatwość w ich rozpoznawaniu, nazywaniu i wyrażaniu. Temat emocji jest bardzo szeroki, powstało na ich temat wiele teorii oraz przeprowadzono ogrom badań mających na celu ustalenie ich korelatów fizjologicznych, funkcji czy przejawów. Starożytni stoicy także mieli swoje założenia na temat uczuć, które co ciekawe okazują się bardzo zbieżne z ustaleniami współczesnej psychologii poznawczej.

Rodzaje emocji według stoików

Filozofowie Portyku wyróżniali dwa rodzaje emocji: emocje pierwotne (ang. proto-emotions) oraz emocje w pełni ukształtowane (ang. fully-formed emotions)[1]. Te pierwsze to nic innego jak reakcja automatyczna, na którą nie mamy wpływu. To na przykład poczucie wstydu i zaczerwienienie się w krępującej sytuacji czy ukłucie strachu i przyspieszone bicie serca na widok węża na leśnej ścieżce. Dla stoików emocje pierwotne wiążą się z tym, co dzieje się w ciele – to pewnego rodzaju instynktowna reakcja fizjologiczna na to, co nas spotyka.

Emocje w pełni ukształtowane zawierają w sobie dodatkowo element poznawczy. Opierają się na tym, co pomyślimy w danej sytuacji na temat tego, co nam się przydarzyło i co w związku z tym automatycznie poczuliśmy. W zależności od tego, czy nasze sądy będą oparte na przesłankach zgodnych z logosem[2], czy raczej na zniekształceniach poznawczych i błędach w myśleniu, możemy odczuwać emocje „niezdrowe” (pathe) lub „zdrowe” (apatheia).

Z czego składają się emocje?

Filozofowie Portyku zauważyli, że każdy człowiek doświadcza emocji – pojawiają się one naturalnie i automatycznie. Już samo to stwierdzenie zaprzecza naszemu omawianemu nieporozumieniu, jakoby celem stoicyzmu było wyzbycie się emocji. Nie jest to bowiem fizjologicznie możliwe. Nasze ciało wyśle nam jakiś komunikat odnośnie tego, co właśnie się z nami dzieje, czyli pojawi się stoicka emocja pierwotna. Na dodatek coś sobie zawsze też pomyślimy na temat tego, co poczuliśmy i na temat sytuacji, w której się znaleźliśmy, co składa się z kolei na emocję w pełni ukształtowaną.

A jak to jest współcześnie?

Stoicy bardzo trafnie zaobserwowali, że nasze reakcje emocjonalne zawierają w sobie odczucia fizyczne i przekonania. Jest to zgodne z ustaleniami współczesnej psychologii. Dla przykładu, Robert L. Leahy – psycholog, autor wielu książek z zakresu terapii poznawczo-behawioralnej[3] i twórca koncepcji schematów emocjonalnych – wyróżnia pięć składników emocji[4].

Pierwszym z nich są właśnie doznania fizyczne, m.in.: przyspieszone bicie serca, spięcie mięśni, ból brzucha. Drugim kluczowym elementem jest znaczenie, jakie nadajemy odczuciom fizjologicznym oraz przekonania na temat tego, co się dzieje. Kolejno Leahy wyróżnia: cele (odczuwane emocje wskazują na cel, który ma dla nas istotne znaczenie), zachowania (czyli to, co robimy, kiedy doświadczamy określonego uczucia) oraz relacje interpersonalne (czyli, w jaki sposób wchodzimy w interakcje z innymi, kiedy czujemy dane emocje).

Masz wpływ, na to, jak się czujesz – czyli emocje „niezdrowe” i „zdrowe”

O ile nie mamy wpływu na pojawienie się emocji pierwotnej, czyli właśnie doznań fizjologicznych, o tyle zależne od nas jest już to, co pomyślimy na temat tego, co dzieje się z naszym ciałem i o sytuacji, w której się znaleźliśmy.

Wyobraź sobie, że masz wygłosić wystąpienie – może to być referat zaliczeniowy, odczyt na konferencji czy prezentacja w pracy. Serce bije Ci szybko, Twój oddech przyspiesza, a na dodatek przewraca Ci się w żołądku. Jakie znaczenie nadajesz tym doświadczeniom? Rozważmy dwa scenariusze.

Pierwszy scenariusz

Możesz myśleć: „Jak to zawalę, będę skompromitowany!”, „Wyrzucą mnie ze studiów/ wywalą mnie z pracy!”, „Uduszę się w trakcie mówienia!”, „Wszyscy uznają, że jestem idiotką!”, „Nie dam rady, muszę stąd uciec!”, „Na pewno będą problemy techniczne!”, „Wszyscy będą się ze mnie śmiać!”, „Jeśli popełnię błąd, to znaczy, że na niczym się nie znam!”. Twój niepokój narasta, serce wali jeszcze mocniej i już w zasadzie nie masz pojęcia, o czym masz mówić. Innymi słowy, ogarnęły Cię „niezdrowe”, czy raczej posługując się współczesnym określeniem – niepomocne emocje. Ich odczuwanie w takim nasileniu jedynie działa na Twoją niekorzyść i zamiast pomóc rozwiązać problem, tylko go nasila. I to właśnie jest stan, którego stoicy starają się unikać. Jeśli nasz mit o emocjach brzmiałby: celem stoicyzmu jest niedoświadczanie intensywnych, nieprzyjemnych i niepomocnych emocji to byłaby to… prawda.

Drugi scenariusz

Podążmy teraz rekomendowaną przez Filozofów Portyku ścieżką, czyli ścieżką „zdrowych”, pomocnych – emocji. W tym przypadku możesz pomyśleć: „Ale wali mi serce i moje jelita też dają o sobie znać, za dużo kawy.”, „To naturalne, że jestem zdenerwowany, w końcu ta prezentacja jest dla mnie bardzo ważna.”, „Sporo się przygotowywałam, zrobiłam wszystko, co mogłam.”, „Jeśli będą problemy techniczne, z którymi sobie nie będę radzić, to przecież ktoś mi pomoże.”, „To tylko piętnaście minut, później zrobię dla siebie coś miłego.”, „Postaram się wziąć parę uważnych oddechów, żeby choć trochę uspokoić ciało.”, „Nawet jeśli się pomylę, to świat się przecież nie skończy, pomyłki zdarzają się każdemu.”, „Jeśli ktoś wyłapie błąd, to przynajmniej znaczy, że słuchał, czyli nie mogę aż tak przynudzać.”.

Stoicy uznają za naturalne, że doświadczamy różnych emocji, także tych nieprzyjemnych. Stawiają jednak przed nami zadanie, by nie dać się przez nie pochłonąć, a postarać się rozpoznać i zaakceptować[5] emocję pierwotną oraz znaleźć takie spojrzenie na całą sytuacje, które będzie najbardziej pomocne.

Na koniec

Jak trafnie to ujął Epiktet – „Nie same rzeczy bynajmniej, ale mniemania o rzeczach budzą w ludziach niepokój”[6]. Jest to zgodne z tym, jak aktualnie rozumiemy emocje. O ile nie mamy wpływu na to, jak automatycznie zareaguje nasze ciało, pod naszą (mniejszą lub większą) kontrolą jest to, co o tym pomyślimy i jak zareagujemy. W stoicyzmie nie chodzi więc o niedoświadczanie emocji w ogóle, a o ich modyfikację w taki sposób, by nie popadać w skrajne stany.

Seneka zauważa, że „(…) nie zgadzałoby się to z naturą ludzką, iżby czyjeś usposobienie było całkowicie wolne od smutku. Mędrzec nie daje się zmartwieniom pokonać, lecz bywa przez nie nawiedzany”[7]. Możemy pod smutek podstawić każdą emocje – założenie to będzie tak samo prawdziwe. Filozofowie Portyku zwracają tu także uwagę na inną ważną właściwość emocji – ich przemijalność.

Jednym z celów stoicyzmu jest dążenie do osiągnięcia głębokiej, niezmąconej pogody ducha. Co możliwe jest jedynie przy akceptacji faktu, że będziemy odczuwać różne emocje – te przyjemne i te nieprzyjemne. Powinniśmy jednak starać się przeżywać je w sposób umiarkowany i pozwolić im odchodzić. Bowiem „stokroć piękniejszą jest rzeczą czuć się szczęśliwym, nie hołdować namiętnościom [czyli skrajnym emocjom – przypis własny], cieszyć się pokojem i równowagą ducha, od nikogo nie być zależnym w swych sprawach”[8].


[1]M. Pigliucci (2018). Podcast z cyklu „Stoic Meditations” – „The difference between proto-emotions and fully formed ones”. Dostęp 9.12.2021 r. ze strony: https://anchor.fm/stoicmeditations/episodes/The-difference-between-proto-emotions-and-fully-formed-ones-e22hci

[2]Logos to dla stoików przenikający świat ład, uporządkowanie, prawa natury rządzące rzeczywistością. Rozumowanie zgodne z logosem polega więc na umiejętności dostrzeżenia pewnej nadrzędnej struktury. Wiąże się to ze zdolnością do zrobienia kroku w tył i spojrzenia na daną sytuację z dystansu. 

[3]W języku polskim ukazały się dotychczas następujące książki Leahy’ego: „Lekarstwo na zmartwienia: jak w siedmiu krokach osiągnąć wewnętrzną harmonię” (2010), Warszawa: Fraszka Edukacyjna; „Pokonaj depresję zanim ona pokona ciebie” (2014), Kraków: WUJ; „Regulacja emocji w psychoterapii” (2014), we współautorstwie z D. Tirch i L.A. Napolitano, Kraków: WUJ; „Techniki terapii poznawczej. Podręcznik praktyka” (2018), Kraków: WUJ; „Lekarstwo na zazdrość. Naucz się ufać i uratuj swój związek” (2021), Poznań: Rebis; „Nie wierz we wszystko, co czujesz. Rozpoznaj swoje emocje i uwolnij się od lęków” (2021), Poznań: Rebis.

[4]Leahy, R. L. (2021). Nie wierz we wszystko, co czujesz. Rozpoznaj swoje emocje i uwolnij się od lęków. Poznań: Rebis.

[5]O tym, o co chodzi z akceptacją przeczytasz tutaj.

[6]Epiktet (1961). Diatryby. Encheiridion z dodatkiem fragmentów z gnomologium epiktetowego (s. 458). Tłum.: Leon Joachimowicz. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

[7]Seneka, Listy moralne do Lycyliusza, księga LXXXV.

[8]Epiktet, ibidem, s. 377.

2 komentarze

  • Sebastian K
    8 stycznia 2022 at 21:23

    Seneka, który (jak wszyscy stoicy) twierdził, że emocje są skutkiem sądu, który wydaje nasz umysł. Jednocześnie wyodrębnia on coś takiego jak „pierwsze wzruszenie”. Gdy spotyka nas jakieś doświadczenie, np. kolizja drogowa z naszym udziałem, to naturalne, że naszą w naszej pierwszej (często mimowolnej)reakcji będziemy w pewien sposób poruszeni. To jest normalna reakcja, fizjologiczna odpowiedź naszego ciała.

    Reply
    • Dagna Skrzypińska
      14 stycznia 2022 at 12:04

      Dokładnie tak 🙂

      Reply

Zostaw komentarz