Stoicyzm

Ludzie – a ja wśród nich. Co na to stoicy?

stoicy

Stoicy podkreślali, że człowiek jako jednostka nie żyje w oderwaniu od innych, a dbanie wyłącznie o własne potrzeby raczej oddala go od szczęśliwego życia niż do niego przybliża. Idąc za tym podpowiadali, że myślenie o sobie jako części większej całości i wzajemna troska są wartościami, które powinny być pielęgnowane przez każdego, kto chce żyć w zgodzie z naturą. Temat ten stał się przedmiotem rozważań na konferencji Stoics Care organizowanej przez fundację Modern Stoicism, Stoics Care i The Stoic Fellowship.

O człowieku można mówić z różnych perspektyw, m.in. z punktu widzenia jego biologii, zachowania, myślenia. Tego, co dotyczy wyłącznie konkretnej jednostki, czy tego, co jest wspólne wszystkim ludziom. Arystoteles pisał o człowieku z natury stworzonym do życia w państwie, a w szerszym kontekście – w społeczeństwie. Co prawda, autor Metafizyki najpewniej miał wówczas na myśli raczej wolnych obywateli (ale już nie obywatelki)[1] Aten niż wszystkich ludzi. Zwrócił jednak przy tym uwagę na ważny temat: życie społeczne ma swoją strukturę. Nawet jeśli punktem wyjścia jest w niej życie jednostki, jest ona zawsze osadzona w szerszym kontekście: bliskiej relacji, rodziny, wspólnoty, społeczności, narodu itd. Czy pamiętamy o tym na co dzień?

W pracy, na uczelni, w domu, na ulicy – stoicy myślą o każdej dziedzinie życia

Poczucie przynależności do grupy stanowi naturalną potrzebę większości ludzi. Coraz częściej słyszymy jednak o poczuciu osamotnienia, izolacji i dystansie w kontaktach z innymi. Jednocześnie na co dzień często spotykamy się z niedocenianiem pracy i roli osób zawodowo zajmujących się opieką, rozwojem i uwrażliwianiem na to, co ważne dla człowieka na różnych etapach jego życia, np. nauczycieli, wychowawców, opiekunów. Podobnie jest z osobami, które na co dzień zajmują się swoimi niesamodzielnymi bliskimi. A także tymi, którzy angażują się w nieodpłatną pomoc, np. w ramach wolontariatu – a rzadko spotykają się przy tym ze wsparciem i wdzięcznością. To oczywiście najbardziej wyraziste przykłady.

Tymczasem – jak słyszymy we wprowadzeniu do konferencji Stoics Care – podobne zjawisko może dotyczyć każdego, kogo życie i aktywności zakłada kontakt z drugim człowiekiem: od kelnera, studentki, profesora czy księgowego do szefowej zespołu i kontrolera biletów. Lista jest długa i każdy z nas się na niej znajduje. Przekaz jest jasny: cokolwiek robisz w pracy, w domu, na ulicy – masz szansę działać z myślą o sobie, ale i o większej całości, której jesteś częścią.

Gdzie ja, a gdzie inni? Oikeiosis i kręgi życzliwości

Stoicy szukają sposobu na to, jak znaleźć równowagę między dbaniem o własne potrzeby a budowaniem poczucia więzi ze światem, w którym żyją też inni. Jedną z koncepcji, która pomaga zrozumieć relację między człowiekiem i światem jest oikeiosis[2]. To pojęcie tłumaczone właśnie jako przynależność, czy też – przeciwieństwo izolacji. Chodzi tu zarówno o przynależność człowieka do samego siebie (innymi słowy – poczucie istnienia, świadomość tego, że się jest), ale i o szerszy kontekst. Ponieważ jest to cecha wspólna wszystkim ludziom, stoicy zakładają, że to, co czynimy – każdy jako odrębna jednostka – ma wpływ na innych. To jak sieć naczyń połączonych, w której zmiana naszego zachowania może pociągnąć zmianę w całym systemie. To w naszych rękach jest jednak decyzja, czy będzie to zmiana na lepsze, gorsze, czy… w ogóle jej nie będzie.

Wzajemną relację człowieka z sobą samym i ze światem dobrze ilustruje koncepcja tzw. kręgów życzliwości. Will Johnstock w swoim wystąpieniu na konferencji sprowadził ją do słów: caring for the self by caring for others (z ang. dbanie o innych poprzez dbanie o siebie). Zgodnie z koncepcją kręgów życzliwości, najpierw powinniśmy zadbać o nas samych. Rozszerzanie naszych opiekuńczych działań na bliskich i szerzej – społeczność, a wreszcie ludzkość i naturę – będzie tego naturalnym efektem. Tym bardziej więc ważne jest, żeby na co dzień dokonywać takich wyborów, które zbliżą nas do dobrego, szczęśliwego życia.

Czy to nie egoistyczne, myśleć tak tylko o sobie?

Takie pytanie byłoby całkiem zasadne, gdyby założenia stoicyzmu do tego zachęcały. Tymczasem – jest zupełnie odwrotnie. Stoicy motywują do budowania życia zgodnego z wartościami[3], takimi jak mądrość, sprawiedliwość, umiar i odwaga. A także do budowania życia w poczuciu przynależności i życzliwości wobec nas samych i świata. Dzięki takiemu podejściu i wytrwałej praktyce łatwiej na co dzień działać i reagować na to, co nas spotyka, w taki sposób, który przybliży nas do poczucia szczęścia i spełnienia. A szczęśliwe życie – zgodnie z tym, co mówią stoicy – nie ma nic wspólnego z izolacją, egoizmem ani nieczułością na potrzeby innych. Bo, parafrazując słowa zafascynowanego filozofią Arystotelesa, arabskiego teologa i filozofa Awerroesa[4] – o ile życie każdego człowieka ma swój koniec, o tyle ludzkość, której jest on częścią – żyje dalej.


Fot. Daniel Charles Msirikale

[1]W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że filozof za człowieka uznawał jedynie mężczyzn. Kobiety jako pozbawione praw wyborczych nie mogły w pełni uczestniczyć w życiu państwa, nie były więc pod tym względem w pełni… ludźmi. Trzeba pamiętać, że takie poglądy były osadzone w bardzo konkretnym kontekście historycznym. Prawa kobiet są dyskutowane nadal – w Polsce, w Europie i na świecie, a dyskusja ta ma długą historię. O jej francuskiej części wspominamy w jednym z felietonów.

[2]Więcej o koncepcji oikeiosis przeczytasz tutaj.

[3]Obszerniej o stoickich wartościach piszemy tutaj.

[4]Artykuł Człowiek w filozofii Arystotelesowskiej. Dostęp 18 maja 2022.

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz